…i nie żal nic, i żal tak wiele…

To było bardzo ciężkie pożegnanie dla nas wszystkich. Nie obyło się bez wzruszeń. Łza w oku kręciła się zarówno tym, którzy przemawiali, jak i tym którzy słuchali wspomnień ze wspólnie spędzonych czterech, wspaniałych lat.

Słowa Czesława Niemena „…i nie żal nic, i żal tak wiele…”

oddają to, co czuliśmy w miniony piątek żegnając naszych przyjaciół z czwartej klasy. Nie może być mowy o żalu, kiedy wspominamy ileż się działo przez te cztery lata.  Wspólnie przygotowane i przeżyte imprezy szkolne, wyjazdy, ale też nasza codzienna praca, lekcje, praktyki… A oni – super zgrani, mieli w klasie aż cztery pary, zawsze uśmiechnięci i skorzy do pomocy.  Owszem były gorsze dni, ale było ich tak niewiele, ze nie są one w stanie zmącić frajdy jaką mieliśmy spotykając się z czwartą klasą w Szkole.  Zobaczymy się jeszcze na egzaminach maturalnych i zawodowych, a później każdy pójdzie swoją drogą. I tutaj wkrada się smutna nuta. Czytaj dalej

„KUCHNIA WIELKOPOLSKA DAWNIEJ I DZIŚ INSPIRACJĄ W PRACY NAUCZYCIELA ZAWODU”.

Ubiegły tydzień w naszej szkole był bardzo intensywny. Rozpoczęła go trzydniowa konferencja dla nauczycieli żywieniowców. Bardziej trafnie można nazwać to spotkanie warsztatami, ponieważ większa część programu zakładała czynny udział uczestników w zajęciach. Nauczyciele przyrządzali wielkopolskie specjały, degustowali zielone koktajle, smakowite pasty. Były warsztaty rękodzieła, wyjazdy do ciekawych miejsc – lokalnego browaru, Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Gastronomii w Poznaniu, dworku myśliwskiego, siedziby wiodącego producenta odzieży ochronnej dla branży gastronomicznej. Nie zabrakło typowo merytorycznych wykładów np. nt. kreatywności w pracy nauczyciela, czy ewolucji kuchni regionalnej. Uczestnicy mogli spróbować czerniny – popisowego dania naszego Dyrektora i wysłuchać koncertu Beaty Spychalskiej – absolwentki, która skutecznie stara się spełniać swoje wokalne marzenia.  Przyjęliśmy gości jak najlepiej potrafiliśmy. Mamy nadzieję, że wszyscy czuli się u nas dobrze i będą mile wspominać pobyt w naszej Szkole.

Lubię położyć się na trawie wśród kwiatów…

Przesyłamy wszystkim odwiedzającym naszą stronę, kilka wiosennych ujęć z naszego podwórka.

 

Kamionka.

Szanowni Państwo, kiedy przejeżdżacie koło naszej Szkoły Waszą uwagę zwracają pasące się konie. Między innymi nasza kochana klacz Kamionka. Jej stan osobom niewtajemniczonym może przywodzić na myśl same okropne rzeczy, które mogły się jej przydarzyć. W związku z tym śpieszymy z wyjaśnieniami. Kamionka jest bardzo chora. Szkoła kupiła ją za symboliczną złotówkę, po to by jej pomóc. Klacz ma przewlekłe obturacyjne zapalenie płuc, które u koni jest chorobą śmiertelną. Wspólnie z lekarzami weterynarii od blisko trzech lat walczymy o jej życie. Robiliśmy jej inhalacje przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Koń wciąż przyjmuje leki. Udało nam się nawet w pewnym momencie postawić ją do tego stopnia na nogi, że ze swobodą woziła jeźdźców na swoim grzbiecie. Niestety, nie mamy złudzeń –  nie uda nam się oszukać choroby, a tym bardziej z nią wygrać. Kamionka ostatnio bardzo schudła, ale my się nie poddajemy i do momentu kiedy Klacz będzie chciała walczyć o życie, dopóki jedzenie i pobyt na zielonej trawie będzie sprawiał jej przyjemność, a nie ból, tak długo będziemy jej pomagać i walczyć razem z nią. Prosimy, przejeżdżając koło Szkoły spójrzcie na naszego chudzielca i na nas przychylnym okiem i nie wyciągajcie zbyt pochopnych wniosków.